Artykuły

Sympatyczna blondynka, która stała się życzliwym aniołem

Krystyna Sienkiewicz nie żyje. Jej śmierć to ogromna strata, bo coraz mniej jest wśród nas artystów z takim optymizmem i apetytem na życie.

Urodziła się w 1935 roku. Była sierotą, ojca zabiło gestapo, mama zmarła przed powsta­niem warszawskim. Potem jako dorosła kobieta nie miała zbytniego szczęścia do męż­czyzn. Kiedyś na drzwiach mieszkania powiesiła kartkę z napisem „Wyszłam za mąż, zaraz wracam”. Nie narzekała jednak na samotność, a ener­gią i poczuciem humoru zara­żała innych.

Miała 17 lat, gdy za koleżan­kę poszła na przesłuchania do Studenckiego Teatru Satyry­ków. Kazali jej zaśpiewać, więc zaczęła od ówczesnego prze­boju Nie wierzę piosence, niebieski to ptak… i powie­działa: — Więcej tekstu nie znam. Resztę mogę „zalalać”.

Krystyna Sienkiewicz zosta­ła jednak przyjęta. Szybko się okazało, do wniosła do teatru nie tylko wdzięk i urodę.

STS powstał na fali politycz­nej odwilży po październiku 1956 roku, ale nie chciał tylko rozśmieszać widzów. Jego członkowie wierzyli w socja­lizm, ale byli bezkompromiso­wi w rozliczaniu rzeczywisto­ści. A przede wszystkim STS stał się sławny, każda kolejna premiera była wydarzeniem.

Z niepokornym STS władza rozprawiła się w 1972 roku. Połączono go z warszawskim Teatrem Rozmaitości. A Kry­styna Sienkiewicz była już doświadczoną aktorką, choć studiowała na Akademii Sztuk Pięknych. Na scenie zagrała m.in. staruszkę w adaptacji opowiadania Kazimierza Brandysa Bardzo starzy obo­je czy Walerię w Łotrzycach Agnieszki Osieckiej.

Jej filmografia liczy kilka­dziesiąt tytułów i seriali tele­wizyjnych, ale były to niemal wyłącznie epizody. Pozostawi­ła po sobie właściwie tylko trzy duże role, które żyją w pamię­ci widzów do dziś. W komedii kryminalnej Lekarstwo na miłość (1965) stworzyła za­bawny duet z Kaliną Jędrusik, była szeregowcem Anielą w Rzeczpospolitej babskiej (1969). Obie te kreacje były wariantem niezaradnej, ale sprytnej i sympatycznej blon­dynki. Rozwinięciem tej posta­ci stał się w latach 70. miniserial i film Rodzina Leśniew­skich, gdzie blondynka stała się matką czwórki dzieci, która podejmuje normalne studia i musi sobie radzić z nadmia­rem obowiązków.

Jej żywiołem stał się jednak kabaret i estrada. Najpierw był Kabaret Starszych Panów, potem telewizyjne programy Olgi Lipińskiej, w których z Barbarą Wrzesińską stworzyła rewelacyjny duet sióstr Sisters. W radiowej Trójce weszła w skład Rodziny Poszepszyńskich Jacka Janczarskiego i Macieja Zembatego. Umiejęt­ności improwizacyjne wynie­sione z STS uczyniły z niej mistrzynię estradowego mo­nologu, co przydało się w Klimakterium. Ten spektakl tworzyła z aktorkami w po­dobnym jej wieku.

W 2004 roku w wyniku krwotoku niemal oślepła, ale pracowała dalej, a dzięki intensywnej terapii wzrok się poprawił. Pisywała książki, wróciła do twórczości pla­stycznej i nadal występowała. A w 2014 roku, kiedy przeszła udar, straciła pamięć i nie po­trafiła się porozumieć słowem, całymi dniami rysowała anioły i to był jej pomysł na odzyska­nie sprawności.

Pokonał ją dopiero rak, który najpierw zaatakował oczy. Zmarła dwa dni przed 82. urodzinami. Pozostaną anioły, które rysowała, życzli­we tak jak ona.

rp.pl/kultura

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji